niedziela, 14 grudnia 2014
środa, 3 grudnia 2014
piątek, 28 listopada 2014
poniedziałek, 24 listopada 2014
środa, 19 listopada 2014
środa, 29 października 2014
wracam do gry...
powoli gromadzę na nowo materiały, co prawda wiele tu nie mam ale odrodzę się i znowu zacznę tworzyć to co kocham...
wtorek, 8 kwietnia 2014
JESTEM.....w szoku...dziewczyny dzięki:)
Długo się nie pojawiałam nigdzie.Chciałam zresetować swoje życie które mi bardzo dokopało. Niektóre z Was wiedzą jak dotkliwie...Wyjechałam z jedną walizką daleko za granicę gdzie mogłam zacząć życie od nowa, zatrzaskując z hukiem drzwi do dotychczasowego życia.Początki na obczyźnie były dośc trudne, bez języka,bez znajomych bez nikogo...Właściwie to w Polsce też byłam samotna. Minęło juz pół roku , jestem jakby trochę zadomowiona, bardziej "ogarnięta".Nie zamierzam wracać do kraju, ani tym bardziej do mojego miasta z którym mam złe wspomnienia.Wszystko co najgorsze przydażyło mi się własnie tam.
Dziś jest mój szczęsliwy dzień dostałam mega duży list od naszej kochanej MODRACZKI która z pomocą Grejsi stworzyła dla mnie mini warsztacik do "kartkowania". Zacznę dzięki temu wracać do życia,nabierać ochoty na uśmiech i powstanie coś optymistycznego. Dzięki za serce i pamięć dziewczyny:))))
Dziś jest mój szczęsliwy dzień dostałam mega duży list od naszej kochanej MODRACZKI która z pomocą Grejsi stworzyła dla mnie mini warsztacik do "kartkowania". Zacznę dzięki temu wracać do życia,nabierać ochoty na uśmiech i powstanie coś optymistycznego. Dzięki za serce i pamięć dziewczyny:))))
wtorek, 2 kwietnia 2013
LAWENDOWE PUDEŁKO
Coś mnie znowu ciągnie do deku, niestety wyszłam z wprawy.
A może mam stary klej? Muszę "potrenować".
A może mam stary klej? Muszę "potrenować".
Etykiety:decoupage
DECOUPAGE,
HERBACIARKA,
LAWENDA
czwartek, 21 marca 2013
środa, 5 września 2012
czwartek, 16 sierpnia 2012
wtorek, 31 lipca 2012
sobota, 28 lipca 2012
Powiększyła mi się rodzina...
Maluszek znaleziony na ulicy 4 czerwca...
Wet powiedział,że może nie przeżyć nocy, był cały zziębnięty, przerażony...Kupiłam mleko zastępcze dla kociąt owinęłam w futrzaną kamizelkę (żeby czuł ciepłe futro, może myśłał że to mama?).Malucha karmiliśmy butelką na zmianę w dzień i w nocy co 2 godz.Może na fotce nie widać ale nie był większy niż pilot tv.Nie umiał ustać na nóżkach ,o chodzeniu nie miał pojęcia,maleńkie ząbki dopiero kiełkowały.Biedaczek płakał rzewnymi łzami.
Teraz ma swój domek, własne imię -MESSI, swój koszyk do spania, wesołe towarzystwo -kicię Lenkę i psa Timona. Jest wesołym i wszędobylskim maluszkiem.
A tak wygląda dziś...
niedziela, 8 kwietnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)














